
Dlaczego Gdynia?
To właśnie Gdynia stała się „oknem na świat” II Rzeczypospolitej. I to stąd w ten świat ruszali wielkopolscy chłopi, podhalańscy górale, Kaszubi, mieszkańcy Kresów, ale też Witold Gombrowicz czy Jan Kiepura. Gdynia zatem jak żadne inne miejsce w Polsce predestynowana jest do gromadzenia i popularyzowania wiedzy o naszym wychodźstwie.
W latach II Rzeczypospolitej powstał tu cały system obsługi ruchu emigranckiego. Oprócz Dworca Morskiego, zbudowano w lasach dzielnicy Grabówek Obóz Emigracyjny. Był to nowoczesny w skali europejskiej kompleks budynków, w których przybywające z całego kraju grupy emigranckie przygotowywały się do opuszczenia kraju. Połączony był z Dworcem Morskim bocznicą kolejową, dzięki której emigrantów dowożono wprost pod burtę statku.
Na terenie wówczas niezasiedlonym - w Babich Dołach - zbudowano szpital kwarantannowy, wykorzystywany także do leczenia emigrantów. Komunikację szpitala z portem zapewniać miała „Samarytanka” – motorówka sanitarna – pierwszy produkt w historii gdyńskiej stoczni.
W pobliskim Wejherowie istnieje do dzisiaj budynek pierwszego polskiego etapu emigracyjnego. Funkcjonował do czasu zbudowania kompleksu w Grabówku.
Także Gdańsk ma swoją emigrancką historię. Przez gdański port w czasach pruskich i później w okresie Wolnego Miasta ekspediowano transporty emigrantów z ziem polskich, w Nowym Porcie działał polski etap emigracyjny. W miarę rozwoju Gdyni ciężar polskiego ruchu emigracyjnego przenosił się do powstającego portu. Pomagały w tym także akty prawne, które preferowały Gdynię jako centrum polskiego wychodźstwa.
Efektem aktywnej polityki emigracyjnej II Rzeczypospolitej było konsekwentne budowanie floty statków pasażerskich. Pierwsze trzy stare parowce „Polonia”, „Kościuszko” i „Pułaski”, wyspecjalizowane były w obsłudze ruchu emigranckiego. Przeszły do naszej morskiej legendy za sprawą książek Karola Olgierda Burchardta. Ich rolę przejęły później, budowane już specjalnie na polskie zamówienie dwie pary nowoczesnych motorowców „Piłsudski” i „Batory” oraz „Sobieski” i „Chrobry”. Wszystkie cumowały przy Dworcu Morskim.
Wciąż żyją w Gdyni kapitanowie i marynarze pływający, choć już w latach powojennych, na polskich „pasażerach” – „Batorym” i jego następcy – ostatnim polskim transatlantyku „Stefan Batory”.
Dworzec Morski, Obóz Emigracyjny, kwarantanna, wreszcie pamięć o gdyńskiej flocie pasażerskiej i gdynianach którzy tę historię tworzyli to dostatecznie mocne argumenty za lokalizacją właśnie tutaj Muzeum Emigracji.















